wtorek, 28 kwietnia 2015

Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Szczecinie. WikiLeaks?

Pojęcie "WikiLeaks" w wolnym tłumaczeniu, nieco przekornie, oznaczałoby "bazę informacji z przecieków". Jeśli mowa o przeciekach ze szczecińskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji to nie trudno o pewną dwuznaczność ;-)

Sprawa jest jednak całkiem poważna. Otóż kilka miesięcy temu, w ramach projektu Monitoring Spółek Komunalnych, około 20 osób z całej Polski rozpoczęło prześwietlanie wybranych przez siebie spółek należących do jednostek samorządu terytorialnego (JST). Wykorzystując przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej, każdy obywatel ma prawo otrzymać podstawowe informacje od każdego podmiotu w Polsce, który gospodaruje publicznymi pieniędzmi.

Jedna ze szczecinianek postanowiła prześwietlić działalność spółki komunalnej, jaką jest wspomniany ZWiK (właścicielem tej spółki z o.o. jest gmina Szczecin). Wykorzystując przysługujące jej prawo zaczęła zadawać dyrekcji różne pytania - z różnym efektem. Czy dobrze wybrała? Otóż ZWiK jest odpowiedzialny m.in. za bardzo drogą szczecińską wodę, ale też za spłatę znacznego długu zaciągniętego na program poprawy jakości wody. Przez spółkę przechodzą ogromne środki finansowe - na bieżące utrzymanie, na remonty, etc. Radni de facto mają znikomą, porównywalną do zwykłych obywateli, możliwość weryfikacji kosztów i działalności spółki. Odpowiadają za nią bowiem... politycy, co widać po strukturze Rady Nadzorczej.

Zapraszam zatem do lektury bloga szczecinianki znajdującego się pod adresem: Inkubator Kultury Otwartości. Może dzięki jej systematyczności i samozaparciu w wykorzystywaniu narzędzi, jakie oferuje cywilizowana demokracja uda się ustalić czy nie płacimy za dużo za wodę w Szczecinie? Czy gdzieś nie przeciekają... pieniądze. I tego wszystkiego, czego nie ma na stronie internetowej ZWiK, nie wspominając o nadzwyczaj skąpej informacji, jaką zawiera biuletyn informacji publicznej spółki.

Warto dodać, że polityka jawności i transparentności jest jedną z obietnic obecnego prezydenta miasta. Obietnicą, do której zresztą obligują go przepisy, podobnie jak pracowników spółek, których właścicielami jest wspólnota mieszkańców danej gminy.

AKTUALIZACJA: Beniamin Chochulski odwołany za "podróże" na koszt podatników? (Gazeta Wyborcza).


piątek, 24 kwietnia 2015

Nie dla "rewitalizacji" alei Wojska Polskiego. Zbuduj, zapomnij, dzieci będą spłacać...

Od kilku dni, w związku z ogłoszeniem wariantów zmian układu drogowego w al. Wojska Polskiego, toczą się konsultacje publiczne dotyczące "rewitalizacji" tej alei. Inaczej niż zazwyczaj, bo nie na stronie konsultacji publicznych miasta, a na stronie architekta miasta, można skonsultować tę propozycję, wysyłając maila.

Mój pogląd na pomysł przebudowy ul. Wojska Polskiego jest jednoznacznie negatywny. Wyraziłem go w audycji Polskiego Radia Szczecin, w której uczestniczyłem jako gość facebookowy:
"Z myślą o audycji przygotowałem sobie stronę A4 argumentów krytycznych. Jeśli więc goście w studiu będą zbyt zgodni to bardzo proszę o wykorzystanie choćby wybranych fragmentów wypowiedzi. Myślę, że wkleję swoją wypowiedź tu, jako całość, ale będę przy radiu i chętnie też będę komentował wypowiedzi padające na antenie - pozdrawiam Jerzy Bielec"

O celowości projektu przebudowy al. Wojska Polskiego…
Absolutnie podważam celowość projektu przebudowy ulicy. Nazwy „rewitalizacja” nawet nie użyję, ponieważ projekt zmiany organizacji ruchu drogowego nie realizuje rewitalizacji, co najwyżej może stanowić jej trzecią część. Miasto nie ma pomysłu realnego wsparcia wspólnot, nie potrafi rozwiązać problemu zadłużonych na ponad 170 mln lokatorów ZBiLK. Nie umie w centrum zorganizować na bieżąco sprzątanego wybiegu dla psów, nawet wyegzekwować sprzątania chodnika – od wspólnot i od siebie samych.
Dlaczego wybrano akurat tę ulicę spośród dziesiątek ulic Śródmieścia? Dla mnie to MIŚ z filmu Barei (czyli słomiana inwestycja za publiczne pieniądze).

Nie widzę uzasadnienia tej przebudowy…
Wojska Polskiego prowadzi znikąd donikąd, podobnie jak karykaturalny deptak Bogusława, którego jedną pierzeję stanowią zdewastowane przez miasto kamienice. Za to stanowi istotną trasę odciążającą ruch i awaryjną (np. dla karetek) po zwężeniu o jeden pas al. Piastów i zmniejszeniu przepustowości Pl. Kościuszki.
Celowość projektu podważam, ponieważ 500 metrów dalej mamy aleję Papieża Jana Pawła II, która wypełnia wszelkie oczekiwania, włącznie z przypisaną w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego funkcją „Złotego Szlaku” i która żyje w dni pogody, choć nie pęka w szwach od spacerowiczów a urokliwa trasa środkiem alei z powodzeniem pomieściłaby jeszcze 200% więcej spacerujących.
Szczegóły techniczne...
Tramwaj w al. Wojska Polskiego jest całkowicie zbyteczny, odległość przystanków tak niewielka, że za ułamek kwoty mogłyby obsłużyć tę ulicę autobusy, ale nawet one nie specjalnie są tam potrzebne. To bizantyjski wydatek.
Absurdem należy określić też manię „wynoszonych, brukowanych” wysepek, czy przystanków. Bruk jest znacznie bardziej śliski, szczególnie po deszczu. Jest także znacznie głośniejszy od nowoczesnego asfaltu. W rezultacie uciążliwy dla mieszkańców, a należy pamiętać, że miasto ma obowiązek ograniczać hałas na ulicach i sporządza nawet specjalną mapę hałasu.

O tym, jak miasto gospodaruje pieniędzmi  podatników…
Miasto zachowuje się, jakby musiało wydawać pieniądze i wydawało je na każdy projekt, który przypadkiem ma przygotowany lub który jest medialnie nośny. Trudno doszukać się sensu wielu rozpoczętych a zastopowanych na pewnym etapie projektów.

Miasto wydaje także pieniądze unijne bez refleksji, za co i kto utrzyma wybudowaną infrastrukturę, nie mówiąc już o koniecznej spłacie miliardowego zadłużenia miasta i oscylującego wokół miliarda długu spółek miejskich.
W Szczecinie coraz bardziej popularne jest hasło opisujące miejskie projekty: „Zbuduj i zapomnij”, a ja bym do tego jeszcze dodał trzecią frazę:
„Zbuduj, zapomnij, dzieci będą spłacać...”.

Jeśli nie Wojska Polskiego to co?
Równe i czyste chodniki w całym Śródmieściu, wyższa kultura pracy Straży Miejskiej, rozbudowa programu „przedogródków” i „podwórek”. Choć jeden parkingowiec dla mieszkańców kwartałów… wszystko to, czego tam mieszkających chcą by podnieść standard życia a nie to co „wygląda ładnie”.

Podsumowując:
Zaklinanie rzeczywistości nie spowoduje, że wróci tam życie, ponieważ rola tej ulicy uległa radykalnej zmianie. W PRL-u była to ulica zadbana, ale także prestiżowa lokalizacją niewielkiej liczby dostępnych w Szczecinie lokali o podwyższonym statusie. Obecnie ulica niczym nie wyróżnia się, poza tym, że dzięki dużemu ruchowi samochodowemu i jakiej-takiej możliwości parkowania trochę ludzi się na niej zatrzymuje. Przy tej gęstości zaludnienia i konkurencji centrów handlowych szansa, by zdołała przyciągnąć tysiące ludzi potrzebnych dla wypełnienia jej ogromnej powierzchni jest żadna.



AKTUALIZACJA:


środa, 15 kwietnia 2015

Metoda 5 why? na przykładzie rozpadającego się pomnika

Szczecińskie media doniosły o konieczności zastąpienia kopią najstarszej szczecińskiej fontanny z Pl. Orła Białego. Fontanna mimo niedawnych napraw zaczęła ulegać przyśpieszonemu niszczeniu. Postanowiłem się podzielić analogicznym (sic!), teoretycznym przykładem, który był omawiany na wspomnianej wczoraj prezentacji.

Metoda 5 why? Polega najprościej mówiąc na stawianiu coraz bardziej dociekliwych pytań i odnajdywaniu faktycznej a nie pozornej przyczyny stanu rzeczy, identyfikowania rzeczywistego źródła problemu. Zmusza pytającego do ustalenia faktycznych a nie pozornie oczywistych, ale nieprawdziwych przyczyn.

Rozpada się pomnik w Łazienkach.
Historia fikcyjna: wśród wielu równie starych pomników w ogrodach łazienkowskich jeden jest w szczególnie złym stanie. Chodzi o ustalenie przyczyny stanu rzeczy. Metodą 5 why? prowadzone są dociekania:

1. Dlaczego?
  • ze starości – eliminujemy za pomocą genchi genbutsu (tj. przyjścia, obejrzenia, oceny, weryfikacji)
  • jest wykonany z gorszego materiału – eliminujemy za pomocą genchi genbutsu, bo ustalamy, że inne podobne pomniki w tym samym wieku są w dobrym stanie
  • jest czyszczony częściej niż inne – potwierdzamy za pomocą genchi genbutsu - TAK!
2. Dlaczego?
  • zarasta mchem
  • turyści często go fotografują
  • jest mocno zabrudzony przez ptaki – na pomniku i wokół niego jest bardzo dużo ptaków - TAK!
3. Dlaczego?
  • ptaki mają na pomniku swoje gniazda
  • wokół pomnika jest mnóstwo owadów (pożywienie ptaków) – są owady - TAK!
4. Dlaczego?
  • owady wabi kształt pomnika
  • owady wabi niebieskie światło oświetlające pomnik - TAK!
5. Dlaczego?
  • przy tym pomniku spaloną żarówkę wymieniono na niebieską a inne pomniki są oświetlone światłem żółtym - TAK!
Przyczyna źródłowa: Niebieskie światło żarówki!

Oczywiście ten teoretyczny przykład z pomnikiem z Łazienek Królewskich nie przekłada się zapewne na pomnik w Szczecinie. Chodziło jednak o przedstawienie metody, która może to ustalić. Wśród powodów, które należałoby zbadać są: wadliwa konserwacja, faktyczna erozja kamienia, nadmierna ekspozycja na słońce po usunięciu drzew, która powoduje nagrzewanie i kruszenie się kamienia ze względu na zmiany temperatury, etc.

Osobną kwestią jest, czy należy stawiać kopię pomnika, czy może chronić fontannę w miejscu obudowując ją np. rodzajem przeszkolonej pergoli?


wtorek, 14 kwietnia 2015

No-blame culture. Toyota Way.

Chciałbym się podzielić i skomentować kilka slajdów z prezentacji "Toyota Way w praktyce", która została przedstawiona na V Otwartej Konferencji Lean przez A. Głogowską z Toyota Motor Poland:
"Kaizen - to wyciąganie wniosków z sukcesów i porażek (uczenie się na błędach)."
"Jeśli zrealizujesz cel, który był wyzwaniem, to świetnie!
Jeśli nie zrealizujesz celu, który był wyzwaniem to świetna okazja do nauki - co i dlaczego poszło nie tak.
Podstawą takiego sposobu myślenia jest tzw. kultura nie szukania winnych (no-blame culture)." Karl Klemm, Prezes TMMP
To myślenie, które bazuje na przekonaniu, że zarówno sukcesy, jak porażki czegoś uczą. Że nie chodzi o karanie za błędy, lecz nagradzanie za rozwiązanie problemu. Takie myślenie jest podstawą uczciwego rozwoju firmy, która ceni swoją załogę i traktuje ją jak kapitał ludzki, która korzysta z wiedzy i chęci swoich pracowników. Daje szansę i uczy, a następnie uzyskuje dzięki nim wyższy poziom.

By było to możliwe, trzeba wyjść od identyfikacji problemów i takiej kultury firmy, w której ceni się na równi ujawnianie problemów, co ich rozwiązywanie.
"Kaizen - to rozpoznawanie i rozwiązywanie problemów."
"Uczymy członków naszych załóg ujawniać problemy, bo dzięki temu mogą one zostać rozwiązane." Alex Warren
Zamiatanie pod dywan problemów, ukrywanie ich, by osoby je zgłaszające lub dostrzegające nie spotkały się z przykrymi dla nich konsekwencjami, to najprostsza droga do katastrofy. Jeśli pracownicy nie ufają kierownictwu, jeśli nie wierzą, że zgłaszając problemy działają na rzecz i korzyść firmy. Jeśli pracownicy się tego boją, to kierownictwo samo będzie musiało odnajdywać te problemy, je identyfikować. Będzie to robić z opóźnieniem, czyli po fakcie, po szkodzie. Będzie musiało tracić czas (i środki) na kontrolę pracowników i samodzielne szukanie rozwiązań. Będzie musiało "karać" za błędy, zamiast "nagradzać" za wykrywanie ich przez pracowników i za zgłaszane przez nich usprawnienia. Co jest lepsze? To chyba oczywiste...

Zatem, czemu lepsze nie jest powszechne? Bo...

Sala Ziemi, Poznań, 2000 miejsc czeka na uczestników

Podyskutuj lub skomentuj - chatroom


Try Relay: the free SMS and picture text app for iPhone.