sobota, 28 marca 2020

Koronawirus okiem BHP-owca i ekonomisty

Słowem wstępu: Od lat nie pisałem nic na blogu. Byłem zajęty innymi obowiązkami, które bardzo mnie pochłaniały. Jednak pandemia koronawirusa również mnie dotyka (na razie pośrednio) i prowokuje do zabrania głosu w obszarze bezpieczeństwa, gospodarki i polityki społecznej.

Założenia i prognoza rozwoju koronawirusa

Nie jestem wirusologiem ani epidemiologiem, jednak w sieci krąży dość analiz, modeli i wypowiedzi fachowców tej materii, bym wyrobił sobie zdanie o tym czynniku zagrożenia i jego wpływie na społeczeństwo i gospodarkę. Jestem głęboko przekonany, że będziemy mieć do czynienia z pandemią trwającą około 1,5 roku w Polsce, a dłużej na świecie. Pierwsza fala osłabnie nieco w lecie (wersja optymistyczna), by ponownie pojawić się na jesieni wraz z grypą sezonową. Szczepionka nie będzie przetestowana dostatecznie i nie będzie jej dość, by rozwiązać problem na wiosnę 2021 roku. Końcowo zarażonych zostanie prawdopodobnie ok. 70% społeczeństwa, część bezobjawowo przetrwa kontakt, cześć umrze, statystycznie w Polsce można się spodziewać do około 0,5 mln zgonów związanych z koronawirusem a wynikać to będzie nie tyle z jego zjadliwości, co bardziej niewydolności systemu służby zdrowia i nieprzygotowania władz. Część z tych zgonów miałaby miejsce ze względu na zwykłą grypę sezonową, ale część będzie efektem braku pomocy w wyniku komasacji zakażeń w jednym czasie.
  • Czy da się wszystkich uratować? Jestem pewien, że żadne techniczne, organizacyjne czy ludzkie środki nie są w stanie ochronić nas przed zgonami wiązanymi z tym wirusem. 
  • Czy można ograniczyć liczbę ofiar? Można i trzeba, nie ma co do tego wątpliwości, tylko trzeba to robić racjonalnie i systematycznie. O tym będzie głównie ten tekst. 

Spłaszczanie fali zachorowań; Gazeta.pl
Świadomie unikam tutaj dyskusji nt. wyborów, czy polityki partyjnej, gdyż nie tego ma dotyczyć analiza. Nie przeczę, nie brak mi chęci do kilku złośliwych komentarzy, np. o wydanych pieniądzach z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Nie chcę jednak w tym tekście tracić z oczu najważniejszej rzeczy, co zrobić by wyjść obronną ręką z kryzysu!

Wybór między dżumą a cholerą


Stajemy obecnie przed kluczowym dylematem: jak przeżyć i co po kryzysie? Osobiście nie wierzę w szybkie zakończenie pandemii i jestem przekonany, że musimy zorganizować gospodarkę patrząc na średniookresowy kryzys, czyli przygotować się na wspomniane przeze mnie 1,5 roku zaburzeń, po których będzie czas na odbudowę. Gdyby można uniknąć wirusa lub gdyby on zabijał jak Ebola, jedynym sensownym działaniem byłoby się zamknąć w domach na miesiąc, dystrybuować wyłącznie podstawową żywność dostawami wojskowymi i czekać. Gdyby można było wierzyć, że po miesiącu nie znajdzie się żadne ognisko zarazy i nie nastąpi kolejna fala zakażeń - zbiorowa miesięczna kwarantanna byłaby świetnym rozwiązaniem (i dla zdrowia i dla gospodarki), ale...
Wirus nie jest tak zjadliwy, a fala zakażeń będzie trwała znacznie dłużej.

Głęboko wierzę, że aktualnym celem polityki państwa a przede wszystkim każdego obywatela na własną rękę jest przetrwanie tego okresu z najmniejszym narażeniem bliźnich i najmniejszymi stratami w gospodarce. Nie jestem prorokiem, brak też precedensu w nowożytnej gospodarce. Mamy to dwuznaczne szczęście, że możemy uczyć się na błędach tych, którzy wcześniej zostali zaatakowani przez wirusa, ale zaraz skończy się ten okres 3 miesięcy przewagi.

Co zrobiono i co powinno się poprawić? 

  1. Należy utrzymać kwarantannę dzieci w domach (wdrożone, do utrzymania). Nie byłem zbytnim zwolennikiem tego rozwiązania, ale ma ono zasadniczą korzyść - uwalnia tysiące budynków w Polsce, które można przystosować na przyjęcie osób chorych. Akcja ta spowodowała, że z dnia na dzień z rynku pracy odpłynęło kilkaset tysięcy pracowników, najczęściej słabiej opłacanych kobiet, póki co jest to jedyna grupa, która otrzymuje rekompensatę za brak pracy - choć nie ich pracodawcy za brak pracownika. Większość dzieci znalazła opiekę wśród osób starszych, co wymaga zachowania reżimu. EDIT: Tysiąclatki budowano na szpitale? domiporta.pl.
  2. Trzeba utrzymać zamknięcie galerii handlowych i lokalów gastronomicznych oraz stołówek (wdrożone, do modyfikacji). Zamknięcie galerii uznaję za słuszne działanie, m.in. ze względu na tłok i wspólną wentylację. Spowodowało to nagłe przeciążenie sieci sprzedaży w marketach, dyskontach i małych sklepach - ponieważ należało uzupełnić wyeliminowane kanały żywienia zbiorowego (w tym w szkołach). Niekonsekwentnie nie zamknięto biurowców  (część z nich sama przeszła na tryb pracy zdalnej) i dużych centrów logistycznych ani nawet nie wprowadzono obostrzeń w pracy zmianowej tydzień/tydzień. Kanały logistyczne musiały przejąć ruch z zamkniętych sektorów żywienia zbiorowego.
  3. Zamknięciu uległy ośrodki wypoczynkowe, hotele i pensjonaty (wdrożone, do modyfikacji). Zrobiono to w sposób niedoskonały, ponieważ można było do nich kierować osoby z kwarantanną a utrzymanie tych budynków w tzw. ruchu jako alternatywy dla szpitali jest jeszcze ważniejsze niż ewentualne wykorzystanie szkół. Rząd zamiast zdecydować się na zakontraktowanie całych hoteli na ośrodki do kwarantanny i szkolenie personelu pod kątem BHP zdecydował się na umieszczanie osób w akademikach szkół wyższych. Ich standard jest gorszy, ale nic nie kosztują rząd, nie ratują jednak branży hotelarskiej.
  4. Szkoły wyższe w sposób chaotyczny zostały wyłączone a akademiki oddane wojewodom na ośrodki do kwarantanny (zaprzepaszczona okazja, wadliwe działanie). Z dnia na dzień wyeliminowano kolejną grupę pracowników (skądinąd bardzo słusznie chroniąc zasoby ludzkie) a młodzież rozesłano bez żadnych badań do domów w całej Polsce. Studenci - w większości osoby młode, dobrze wykształcone, zdrowe o niskim ryzyku zdrowotnym - powinny pozostać w akademikach na tygodniowej kwarantannie, gdzie należało poddać ich szkoleniu z akcji ratowniczych i używania sprzętu. Młodzi ludzie powinni stanowić skoszarowany odwód do wykorzystania w celu wsparcia służb ratowniczych i medycznych a w praktyce powinni zostać powołani do wojska. 
  5. Ograniczeniu uległo działanie komunikacji miejskiej i przewozów zbiorowych (wdrożone chaotycznie, do modyfikacji). W praktyce dokonano unicestwienia transportu zbiorowego innego niż komunalny. Obniżono ceny paliw, które i tak nie sprzedają się w ilościach dotychczasowych mimo zachęcania do poruszania się samochodami osobistymi. Kierowcy mogą się okazać niezbędni, jeśli zaczną chorować kierowcy autobusów miejskich, jednak branża ta na obecnym etapie wymaga wsparcia rządowego, by nie upaść.
  6. Zamknięcie granic (zła organizacja, spóźnione i niecelowe działanie). Jedynym plusem tego działania było jego wdrażanie na raty. Jeśli miało zapewnić izolację kraju - było spóźnione o 2 miesiące, jednak nawet wtedy byłoby nieskuteczne i za chwilę okaże się zabójcze dla gospodarki. Doprowadzono do wielokilometrowych korków przez złą organizację pseudobadań termometrami na granicach (wystarczyło ustawić kaskadowo kilka punktów pomiaru a zbadanym wydawać przepustki, by uniknąć większych zatorów). Również odwołanie lotów i zastąpienie ich droższymi lotami czarterowymi LOT było nieporozumieniem. Zmarnowany na te działania czas i energia są nie do odrobienia, podobnie jak przyszłe straty, które nas czekają przez zamknięty ruch przygraniczny. 
  7. Stworzenie szpitali jednoimiennych - należy uznać za bardzo dobre działanie (wdrożono, do poprawy). Niestety większość z tych szpitali nie spełnia żadnych kryteriów szpitali zakaźnych, pokoje są wielołóżkowe, remonty nie uwzględniały tworzenia śluz, o dekontaminacji nawet nie ma co wspominać. Apele o środki czystości i zabezpieczenia indywidualne pozostawię bez komentarza. Ważne jednak, by nie zamykać poszczególnych szpitali tylko ze względu na kontakt z pojedynczym zarażonym pacjentem. Przy obecnej skali można jeszcze na to sobie pozwolić - później lekarze powinni być poddani systematycznym badaniom na to, czy są zarażeni i nadal pracować z pacjentami, do czasu wystąpienia ewentualnych objawów.
  8. Brak środków czystości, zabezpieczeń, rękawic, masek - państwo nie zrobiło nic, by się wcześniej przygotować do kryzysu a pokazowe działanie ORLENu lepiej przemilczeć. Nie zakontraktowano ośrodków do szycia, nie ogłoszono powszechnych zakupów u firm, np. w formie gwarancji zwrotu wszelkich kosztów po zmienieniu produkcji na "wojenną". Szkoda nawet wspominać o tym, że nie przystąpiono do unijnego przetargu na maseczki a zamiast produkować je maszynowo na wielką skalę szyje się je ręcznie po mieszkaniach...
  9. Brak powszechnych testów na obecność wirusa (karygodne, do zmiany). To działanie, które można wyłącznie uzasadnić faktem, że na początku epidemii w Polsce były może dwa ośrodki robiące te badania i nie było testów. Nie da się jednak oczekiwać pracy od medyków bez choćby weryfikowania ich własnego stanu zdrowia. Kwarantanny też kosztują, ale trzeba zapytać, co lepsze: trzy kolejne testy na koronawirusa czy kwarantanna kilkutygodniowa całych rodzin? Niewątpliwe podejście Korei Północnej i Niemiec, gdzie robi się tych badań, ile tylko się da a materiał pobiera nawet z samochodów na zasadzie "drive thru" to bez wątpienia kierunek, który powinien być jednym z najważniejszych celów rządu.

Co powinien niezwłocznie zrobić rząd?

  1. Gospodarczo: Natychmiast zwolnić z wszelkich podatków (VAT, akcyzy), opłat i parapodatków, ZUS, itp. każdego producenta środków czystości, dezynfekcyjnych, środków medycznych i rękawic i strojów ochronnych, którzy będą sprzedawać towary wg zapotrzebowania na rynku polskim. Jednocześnie ustanowić cenę maksymalną sprzedaży tych towarów wyższą o połowę od dotychczasowej i dać możliwość uzyskania natychmiastowego kredytu BGK na środki do produkcji tych produktów z gwarancją odkupienia ich przez państwo, o ile urządzenia zostaną wykorzystane w walce z pandemią. Chodzi o to, by każdy, kto jest w stanie, mógł produkować dowolną ilość sprzętu do walki z koronawirusem najszybciej jak się da, bez żadnego ryzyka i ze świadomością, że nie straci na tych decyzjach.
  2. Natychmiastowe zaniechanie poboru podatków i wszelkich innych danin od wszystkich branż, które na czas pandemii zostały zamknięte: handlu wielkopowierzchniowego, kin, teatrów, organizatorów imprez masowych, gastronomii, przewozów, etc. Otwarcie dla tych branż nieoprocentowanego kredytu refinansowanego na spłatę zadłużenia z karencją spłaty na 3 miesiące po zamknięciu kryzysu. W tym czasie wszystkie zobowiązania kredytowe spłacałby budżet państwa a spłacone kwoty oddawane byłby poprzez przedłużenie liczby rat po okresie wydłużonym o czas trwania pandemii. Przykład: mam 3000 zł kredytu miesięcznie, zostało mi 60 miesięcznych rat. Państwo płaci moją ratę przez okres pandemii (np. 12 miesięcy + 3 miesiące na stabilizację), po upływie 60 miesięcy zostaje mi więc do spłacenia 15 miesięcznych rat państwu, które w okresie pandemii zdjęło ze mnie ciężar kredytowy.
  3. W przypadku osób pracujących na umowach zlecenie lub umowach o dzieło sprawa jest bardziej skomplikowana i wychodzą wieloletnie zaniedbania związane porządkowaniem przez ZUS rynku pracy. Trudno określić dla takich firm wielkość zobowiązań, bo są osoby zarabiające setki tysięcy na umowach menadżerskich i spłacające ogromne kredyty, są i tacy, którzy powinni pracować jako zwykli kierowcy na etacie a wykonują tę pracę leasingowanym autem jako podwykonawcy uzyskując ledwie średnią wypłatę. W większości wypadków dostępne jest tu zawieszenie działalności a osoby takie powinny korzystać ze świadczeń dla bezrobotnych (tak, wiem że są one nieproporcjonalnie małe choćby do 500+). Jeśli ktoś ma lepszy pomysł, to proszę go podsunąć w komentarzu...
  4. Wprowadzenie 50% zwolnień z podatków i ZUS dla wszystkich firm, które zdeklarują przejście na okres pandemii na pracę rotacyjną pracowników - tydzień do tygodnia lub w których połowa pracowników z przyczyn kwarantanny lub np. opieki nad dziećmi przebywa poza zakładem pracy.
  5. Uruchomienie nieoprocentowanych kredytów obrotowych do wysokości połowy zysku z zeszłego roku z karencją spłaty 3 miesiące po ustaniu pandemii dla firm, które będą w stanie udowodnić spadek obrotów o 50% a w razie braku takiego spadku po tym czasie spłata mogłaby jednak być oprocentowana bezprowizyjnie na poziomie WIG 3M. EDIT: Niemcy już to robią
  6. Uruchomić nieopodatkowane branże pomocowe, np. masz samochód, chcesz dowozić żywność na zamówienie z jednego punktu do drugiego - możesz to robić bez podatku o ile wykonujesz pracę w masce i rękawicach... zgłoś to tylko mailem do urzędu skarbowego...
  7. Zwolnić z podatku produkcję alkoholu do celów sanitarnych.
  8. Epidemiologicznie: Szczególny nadzór nad restauracjami i zakup posiłków w cateringu dla obsad szpitali, karetek i służb. Zamiast akcji społecznych #nakarmmedyka wojewodowie powinni kontraktować posiłki z dowozem w placówkach, które przeszły dodatkowe kontrole sanepidowskie, trzymają reżim HACCP a załogi są stale badanie pod kątem koronawirusa. 
  9. Lekarze i pielęgniarki powinni zostać skoszarowani w hotelach przy szpitalach, aby zapobiec możliwości przeniesienia wirusa z pacjentów na rodziny. Alternatywnie rodziny tych lekarzy i pielęgniarek powinny uzyskać możliwość zamieszkania w hotelach i placówkach odległych od ośrodków zagrożenia, oczywiście przy podwyższonym reżimie sanitarnym i niskim zagęszczeniu w placówkach. W przypadku dzieci rodziców samotnych dotyczyć to mogłoby opiekunów, jak dziadkowie, siostry, etc. Chodzi o zagwarantowanie bezpieczeństwa rodzin ratowników, lekarzy, policjantów, strażaków oraz ułatwienie im pracy w wydłużonym czasie pracy. EDIT: Namiastka postulowanych rozwiązań w Szczecinie.
  10. Zagwarantowanie minimum 7-dniowego pokrycia środkami ochrony osobistej i dezynfekcji dla wszystkich pracowników służby zdrowia przy założeniu minimum 5x zmian ubrań dziennie a wraz ze wzrostem zachorowań zwiększenia tego pokrycia.
  11. Przygotowanie awaryjnych kanałów dystrybucji pakietów żywnościowych w formie zestandaryzowanej do rozdawania w razie ewentualnej niewydolności systemu handlowego. W magazynach należy spakować zestawy składające się z: konserw, chleba z wydłużonym terminem spożycia, mąki, ryżu, makaronu, owoców i warzyw o dłuższym przechowywaniu i słynnego już papieru toaletowego. Zapewnić dostateczną liczbę środków transportu (np. wynajmując "gotowość" w firmach bankrutujących ze względu na brak przewozów) do dystrybuowania bezpłatnie, z ulic w razie skrajnego kryzysu. EDIT: Mango i Kaufland uruchomiły dostawy paczek z żywnością do domów.
  12. EDIT: Wydłużenie wszystkich terminów rozliczeń, sprawozdań etc. wynikających z prawa administracyjnego i przepisów księgowych o kwartał z możliwością przedłużenia w uproszczonej procedurze.

Co każdy powinien zrobić?

Przede wszystkim nie ulegać histerii, ponieważ niektóre sposoby leczenia choroby mogą być bardziej zabójcze niż sama choroba. Stan przygotowania państwa jest niewystarczający zatem istotna jest odpowiedzialność za swoje czyny i dbanie o siebie. Istotna jest świadomość, że dla większości z nas jest to gra na przeczekanie i utrzymanie gospodarki w miarę stabilnej sytuacji. Jeśli ktoś ma oszczędności i nie dotyka go nadmiernie ten kryzys - niech wydaje pieniądze - dzięki temu będą coś warte za rok czy dwa. Nadmierny strach doprowadzi do głębszej zapaści rynku. Z drugiej strony ignorancja zagrożeń czy brak elementarnej higieny, z której Polacy odrabiają teraz przyśpieszoną lekcje, może skutkować wieloma ofiarami, którym zadłużona i niedoinwestowana polska służba zdrowia nie sprosta. Kichajmy więc w rękaw, bierzmy urlopy wypoczynkowe jeśli możemy, bo może się okazać, że bez nich czeka nas nie tyle postojowe co bezrobocie. Pilnujmy odstępów, ograniczmy zbędne wycieczki, czas kwarantanny poświęćmy wynajdowaniu czegoś, co zrobi z nasz bogaczy.

niedziela, 5 listopada 2017

A największą karą: dostać się pod rządy człowieka gorszego, jeśliby ktoś nie chciał rządzić sam


A największą karą: dostać się pod rządy człowieka gorszego, jeśliby ktoś nie chciał rządzić sam.
Tak poprawnie brzmi w tłumaczeniu W. Witwickiego popularna myśl z "Państwa" Platona, znana w sieci w formie: "Zbyt mądrzy na angażowanie się w politykę są karani rządami głupszych".

Dwie wersje tej wypowiedzi, tj. pochodzącą od tłumacza i spopularyzowaną w polskim internecie można odbierać nieco odmiennie. Druga wartościuje brak zaangażowania "mądrych" i sugeruje, że nie powinni na to pozwalać.

Ponadto dla właściwego zrozumienia wypowiedzi bardzo ważne jest szersze znaczenie, jakie pojawia się w "Państwie", kontekst tego zdania. Przede wszystkim ocena angażowania się w politykę wynika z tego, w jakim państwie przyszło żyć - ludzi dobrych czy złych - bo to tło polityczne w dużej mierze rzutuje na postrzeganie i ocenę "pchających się do władzy" ludzi dobrych czy złych; a także na to, jak ich czyny są oceniane przez ogół i co mogą oni zdziałać.


- Dlatego też - mówię - ani dla pieniędzy nie chcą rządzić ludzie dobrzy, ani dla zaszczytu. Bo ani biorąc jawnie zapłatę za rządy nie chcą się nazywać najmitami, ani ciągnąc po cichu zyski z rządu - złodziejami. A dla zaszczytu też nie. Bo nie są głodni zaszczytów. 
Musi więc nad nimi zawisnąć konieczność i kara, jeśli mają nabrać ochoty do rządzenia. I bodajże stąd poszło to, że za hańbę uchodzi samemu się garnąć do rządu, a nie czekać, aż przyjdzie konieczność.
A największą karą: dostać się pod rządy człowieka gorszego, jeśliby ktoś nie chciał rządzić sam. Mam wrażenie, że z obawy przed tą karą rządzą ludzie przyzwoici, kiedykolwiek rządzą. Wtedy idą do rządów nie jak do jakiegoś dobra i nie dlatego, żeby tam mieli opływać, tylko jak do czegoś, co robić muszą, bo nie mają komu lepszemu lub równemu zdać tego ciężaru. 
I bodajże, gdyby istniało państwo ludzi dobrych, to by w nim walczono o to, żeby móc nie rządzić - tak jak teraz się walczy o rządy. Tam by się pokazało, że istotnie, kto rządzi prawdziwie, ten nie ma tego w naturze, żeby własnego interesu patrzał, tylko pilnuje interesów poddanego. Dlatego każdy człowiek myślący woli raczej, żeby ktoś inny dbał o jego pożytek, niż żeby sam miał kłopot dbając o drugiego. Zatem ja się w żaden sposób nie zgodzę z Trazymachem, że to, co sprawiedliwe, to jest interes mocniejszego.
[Platon: Państwo, 347 c].

Źródła:

sobota, 7 października 2017

130 000 wyświetleń bloga

Na początek kilka słów wyjaśnienia, dlaczego przez pół roku opublikowałem tylko jeden wpis na blogu. Otóż powodów jest kilka, m.in. konieczność pełnego zaangażowania w nowe obowiązki, jakie na siebie wziąłem - zwyczajnie brakuje mi czasu a pochłania praca. Po drugie - zauważyłem, że blog zbyt mocno migruje w kierunku bieżącego komentowania szczecińskiej rzeczywistości politycznej, a tę trudno komentować używając cenzuralnych słów. Po trzecie - postanowiłem sprawdzić, czy blog bez żadnej aktywności i wpisów będzie czytany a także, jak często odwiedzany - oczywiście wiedząc, że rzadziej niż blog pełen nowych treści. Żaden z tych powodów nie był jedynym i najważniejszym ani też nie trzymałem się ich ściśle.

Zaplanowałem już kolejny wpis - będzie krótki, ale wymagał nieco poszukiwań - i jak zwykle nieco ironiczny. Tyle wyjaśnień a teraz kilka słów o statystyce bloga.

Wg statystyk bloggera strona w dniu dzisiejszym osiągnęła 130 000 odświeżeń. Osiągnięcie kolejnych 10 000 wyświetleń zajęło rekordowe 9 miesięcy. Brak wpisów i brak linkowania do nich oznacza zatem znacząco niższy poziom czytelnictwa bloga.

Google stats deklaruje ok. 75514 odsłon przy ok. 49192 sesjach i ok. 38140 użytkownikach.

Wg stat4u.pl stronę odwiedzono 52134 razy przy ponad 9938 wykluczonych adresach IP (ta ostatnia liczba nie zgadza się jednak z poprzednim wynikiem, choć jest mało istotna).

Podyskutuj lub skomentuj - chatroom


Try Relay: the free SMS and picture text app for iPhone.